Warto wspomnieć o tym, że wełna z Alwero wcale nie gryzie, bo to ciągle stereotyp uderzający w produkty wełniane.

Na mnie osobiście duże wrażenie robi to, że odzież pozostaje przez bardzo długi czas świeża, czyli nie jest dobrym środowiskiem dla rozwoju bakterii(idealna na outdoorowe wyprawy). Nie absorbuje zapachów – również tych z zewnątrz – nasz tryb życia polega na ciągłym obcowaniu ze zwierzętami (psy,konie,koty) w związku z tym nasza odzież szybko przesiąka zapachem zwierząt, karmy, obornika itd., w przypadku wełny jest zupełnie inaczej  – dotyczy to także ubranek psich – w kubrakach zaprzęgowych zapach oczywiście łapie wewnętrzna siateczka, ale ubranko wykonane z samej wełny, pozostało super świeże nawet w przypadku użytkowania przez psa z zaawansowaną chorobą skóry, której to zapach był bardzo nieprzyjemny – w takich przypadkach to, że wełna ma właściwości bakteriostatyczne jest kolejnym dowodem na jej prozdrowotne, a nawet lecznicze działanie. Fakt, że wełnianych ubrań nie trzeba prasować niewątpliwie ułatwia życie. Zauważyłem także jej właściwości samoczyszczące, w momencie gdy zdarzy nam się ubrudzić np. pożywieniem czy to naszym czy psim zbytnio się tym nie przejmujemy gdyż plama z reguły po kilku godzinach użytkowania znika – po prostu się wykrusza. Świetną cechą jest to, że na odzieży nie widać wszędobylskiej u nas sierści 🙂 Warto wspomnieć o tym, że wełna zabezpiecza przed promieniami UV oraz o tym, że jest ognioodporna – co jest dość istotne w naszym przypadku, gdyż mamy sporo do czynienia z buchającymi kuchenkami spirytusowymi, prymusami czy ogniskami. W tej dziedzinie sam robiłem testy – wełna zapala się tylko na chwilę i co ważne, nie topi się, co powoduje oparzenia w przypadku syntetyków.